— I cóż wy na to?... Ma chłopak szczęście. Prawda?

— Tak sądzę...

Borowicz zawahał się i nie mógł się pohamować:

— Większe szczęście, niż... ona.

— Eee — wypuścił kłąb dymu Jagoda — kto to może wiedzieć...

Borowicz podniósł nań zdumione oczy. Był przekonany, że Jagoda bardzo nisko ceni Malinowskiego.

— Kto to może wiedzieć — powtórzył Jagoda — w gruncie rzeczy to niezły chłopak. Wykształcony, obrotny, sprytny. No i dobry urzędnik...

Borowicz chciał roześmiać się, lecz tylko się skrzywił. Nie spodziewał się od Jagody tak przychylnego sądu o Malinowskim, zwłaszcza jako o urzędniku.

— Nie mam nic przeciw niemu — wzruszył ramionami.

Jagoda przemilczał dobrą minutę i patrząc gdzieś w kąt zaczął mówić jakby o czymś całkiem nowym.