— Wszystko jedno. Może być ich dom, może być biegun południowy, lub czubek baobaba w środkowej Afryce, katedra w Sewilli, czy kopalnia potasu w Nowej Kaledonii.
— Nie rozumiem.
— Rozumiesz — rozgniewał się Urusow.
Borowicz zaczerwienił się, lecz postanowił przekonać Miszutkę, że istotnie nie rozumie jego aluzyj:
— Chcesz przez to powiedzieć, że byle nie u siebie?
Urusow spojrzał mu wprost w oczy i zapytał:
— Pozwalasz?
— Na co?
— Na zupełną szczerość.
Borowicz wiedział, z całą pewnością wiedział, co chce wyrzucić z siebie Urusow, bał się tego, jednakże zacisnął zęby i wycedził: