— Wyobrażam sobie, jak się pan cieszy, że ma takiego brata.

— Oczywiście, cieszę się — zdawkowo odpowiedział Borowicz.

— A czy Henryk mówił panu, że jak najprędzej chciałabym się z panem widzieć?

— Owszem, wspominał. Jestem zawsze do usług.

— Co panu jest?... Znowu spleen?

— O nie, bynajmniej. Nawet przeciwnie. Nareszcie nie spleen.

Milczała chwilę. Widocznie zastanowił ją ton jego słów.

— Co pan teraz robi?

— Nic ważnego.

— A miałby pan teraz czas, by zobaczyć się ze mną?