— Czemuż u licha ty z nią się nie żenisz? — wzruszył ramionami Borowicz.

— Pi!... Za wysokie progi na moje nogi. Zresztą Bogna wprawdzie nic nie ma, bo co tam z tej Iwanówki jej przypadnie, ale też hrabianka z domu, pod każdym względem nienaganna, a stosunki ma kolosalne. Ho!

— I dlatego z nią się żenisz? — stłumionym głosem zapytał Borowicz.

Malinowski wywinął młyńca laską:

— No i dlatego też, że ją kocham — powiedział z przekonaniem.

Dochodzili do rogu ulicy. Borowicz nagle wyciągnął rękę:

— Dobranoc ci.

— Idziesz tędy? Odprowadzę cię.

— Dziękuję, ale... mam jeszcze gdzieś wstąpić.

Malinowski rozstawił nogi, podniósł głowę i gwizdnął: