— Wyobraź sobie, że przed kilku laty omal nie zostałem sam gwiazdorem.
— Ty? — zdziwiła się.
— A tak. Powiedziałaś to takim tonem, jakbyś uważała, że nie potrafię.
— Nie to, ale nie wspominałeś mi o tym.
— Bo to był wypadek nic nie znaczący.
— Aż wypadek?
— Wpadł mi w ręce niemiecki tygodnik „Filmia”, gdzie urządzono konkurs na amanta. Pomyślałem sobie: kupić nie kupić, potargować można i wysłałem fotografię.
— Do tego tygodnika?
— Tak.
— I wydrukowali?