— Mogłem przejść, miałem sporo głosów, ale w takich rzeczach trzeba dopilnować. Gdybym wówczas pojechał do Berlina, pokazał się osobiście, złożył wizyty członkom jury... Zresztą Niemcy, rozumiesz, niechętnie wyróżniliby Polaka. Szowinizm pruski. Jednakże w rezultacie zająłem czternaste miejsce! To też nie byle co. Pierwsze otrzymał jakiś Berger. Powiadam ci, bez najmniejszych warunków. I oczywiście nic o nim nie słychać. Zaangażowali go do filmu „Kajdany namiętności”, grał, jak szewc, pewno widziałaś? Szło w „Apollo”?

— Nie.

— Na tym się skończył. Od razu wiedziałem, że tak będzie. A takiego Anatola Tramma zepchnęli na ósme miejsce i co się okazało?!... Sława, gwiazda pierwszej klasy. Dziś już jest w Hollywood magnatem, zarabia osiemset tysięcy dolarów rocznie! Miliarderki za nim szaleją i ożenił się z rosyjską wielką księżniczką. Ale przypatrz mu się kiedy, jaki on podobny do mnie, tylko nos ma znacznie brzydszy i o te dwa zęby skrzywione.

Podniósł górną wargę i wskazał przednie siekacze.

— Biedaku — śmiała się serdecznie Bogna — tak ciebie pokrzywdzono.

— Wszystkie te konkursy to zwykłe oszustwo. Protekcja, względziki, zakulisowe intrygi.

— I mój kochany Ew nie został gwiazdorem, nie zarabia milionów, nie ożenił się z wielką księżniczką, a został skazany na mnie.

— Kariera nie zając, nie ucieknie — rozpogodził się — a takiej żony to i między księżniczkami nie znalazłbym.

— Mój ty kochany! Więc nie żałujesz?

— Pal ich sześć! Nie żałuję. Tym bardziej, że widzisz, aktor to zawsze trochę niepoważne. Musi robić miny dla zabawienia gawiedzi, a gdy się zestarzeje to wylewają go na pysk i koniec.