— Mówicie państwo o fotografii?
— Tak — potwierdził Urusow — zrobiłem teraz masę zdjęć w Czechosłowacji.
I rozmowa zeszła na kwestie obojętne.
Bogna nie była zadowolona z zawoalowanych odpowiedzi Urusowa. Polegała tu więcej na swoim zmyśle obserwacyjnym: obaj rozmawiali ze sobą swobodnie i z zajęciem, a już samo to, że Miszutka nie korzystał wcale ze swego talentu ironizowania, zdawało się świadczyć o jego życzliwej ocenie Ewarysta.
Na pożegnanie powiedział:
— Zakłóciłem wam okres kwarantanny, tak pięknie nazywającej się w waszym języku miodowym miesiącem. Wybaczcie mi to przekroczenie prohibicji. To wasza jednak wina. Młode małżeństwa powinny przylepiać na drzwiach ostrzeżenie: „Uwaga! Prąd wysokiego napięcia”. Ale nie obawiajcie się, po upływie kwarantanny będę zaglądał do was częściej. Na razie do widzenia i... Boże dopomóż!
— Jaki to cudowny człowiek — zawołał Ewaryst, gdy zostali sami — pan z panów, książę, prawda, że goły, ale zawsze książę i żadnych fum, żadnego zadzierania nosa. To rozumiem. Denhoff jest tylko baronem, a bez kija do niego nie przystępuj. Tylko wiesz... hm... to jakoś dziwnie, że on z tobą jest na ty, a ze mną na pan. Jak myślisz?...
— Chyba nie sprawia ci to przykrości, że jestem z nim na ty?
— Ależ skąd! Broń Boże! Tylko, czy nie sądzisz, że byłoby przyzwoiciej, gdyby on i ze mną wypił na „brudzia”.
— Czyż to nie obojętne?