— Jeżeli nawet... Czy nie sądzisz, mamo, że wyrosłem już z tych lat, kiedy podlegałem kontroli?...
— Zapewne. Jeżeli chodzi o naszą kontrolę. Ale najbardziej dojrzały i najzupełniej samodzielny człowiek podlega zawsze jeszcze innej i to znacznie mniej wyrozumiałej kontroli. Myślę o kontroli opinii publicznej...
Leszek żachnął się.
— Daruj, mamo, ale nie popełniłem żadnej zbrodni!
— Nikt ci zbrodni nie zarzuca.
— Więc o co chodzi?
— O takt i godność — dobitnie odpowiedziała pani Czyńska.
— Nie uważam, bym uchybił jednemu lub drugiemu.
Pan Czyński niecierpliwie poruszył się w fotelu.
— Mój Leszku — zaczął. — Musisz to sam rozumieć, że twoje stałe przebywanie, demonstracyjne przebywanie w sklepiku nie mogło nie wywołać komentarzy...