— A czy nie wiesz też nic o niejakiej Marysi — powoli zapytała matka — o ekspedientce ze sklepiku Szkopkowej?
Leszek zaczerwienił się lekko.
— Cóż to ma do rzeczy?
— Bardzo wiele, mój drogi.
— Owszem. Znam tę Marysię. Miła dziewczyna.
Chrząknął i dodał:
— Wstępuję do tego sklepu dość często po papierosy.
— Codziennie — podkreśliła matka.
— Być może — zmarszczył brwi. — I cóż z tego?
— Bywasz tam codziennie i przesiadujesz godzinami.