— I kochasz mnie jeszcze?...
— Kocham. Kocham cię bardziej, niż kiedykolwiek cię kochałam.
— Słońce ty moje! Cudzie mój! A powiedz, czy nie myślałaś o mnie źle?...
Dostrzegł w jej oczach wahanie.
— Źle nie myślałam — odezwała się wreszcie. — Wcale nie. Tylko mi było ogromnie smutno. Tak czekałam... Tak strasznie czekałam... Tyle dni.
— Wierz mi — spoważniał nagle — żeś i tak była szczęśliwsza ode mnie. I ja tyleż dni przeżyłem, lecz były one stokroć, milionkroć cięższe od twoich. Bo ja niczego nie czekałem.
Umilkł i dodał:
— Wprowadzono mnie w błąd.
Potrząsnęła głową.
— Nie rozumiem.