— Że Maria, wiem na pewno, a czy ma drugie imię, zaraz sprawdzimy.
Wyjął z szuflady tekę z papierami. Szukał chwilę, wreszcie znalazł.
— Tak. Maria Jolanta Wilczurówna, córka Rafała i Beaty z Gontyńskich
Podniósł oczy. Profesor Dobraniecki siedział blady, z przymkniętymi powiekami.
— Mecenasie — powiedział jakby z wysiłkiem. — Muszę panu zakomunikować, że to jest... że ona jest... jego córką.
— Czyją córką? — zdziwił się adwokat.
— Córką Antoniego Kosiby.
— Nie rozumiem, panie profesorze.
— Czy Kosiba o tym nie wiedział?... Czy ona też nie wiedziała?...
Korczyński spojrzał nań nieufnie.