— Świat jest wielki — westchnął Prokop — a ludzie na nim rozmaici.
Zapanowało milczenie, lecz młynarz po chwili zapytał:
— A cóż ty chodzisz, że miejsca nigdzie nie zagrzejesz? To domu nie masz?
— Nie mam.
— I baby swojej nie masz?
— Nie.
— A dlaczego?
— Nie wiem... Od baby nic dobrego na świecie.
— Co prawda, to prawda — przyznał Prokop — przez nie tylko zgorszenie i kłopoty. Ale zawsze należy się ożenić. Takie prawo boskie.
I pomyślał stary Prokop, że to prawo dla niego okazało się okrutne. Urodziła mu wprawdzie żona trzech synów i córkę, ale nie na pociechę, tylko na nieszczęście.