— Zestawili. Doktor z miasteczka, z Radoliszek.
— I co?
— I mówił, że będę zdrów. W deseczki mi nogi zabandażował. Dwa miesiące leżałem, a jak zdjął...
— To co?
— To powiedział, że już nic nie pomoże. Takie połamanie, że żadnej rady nie ma.
— Że nie ma?
— Aha! Ojciec chciał mnie do samego Wilna wieźć do szpitala. Ale doktor powiedział, że nie ma po co, bo i sam Pan Bóg tu nie pomoże.
Antoni zaśmiał się.
— Nieprawda.
— Jak to nieprawda? — drżącym głosem zapytał Wasil.