— A tak, że nieprawda. Ot! Poruszaj palcami!.. A widzisz... Nieprawda! Jakbyś nie mógł poruszyć, to koniec. A stopami?
— Nie mogę — skrzywił się Wasil — boli.
— Boli?... To i powinno boleć. Znaczy, dobrze jest.
Zmarszczył brwi i zdawał się namyślać. Wreszcie powiedział z przekonaniem:
— Trzeba tobie nogi znowu połamać i prawidłowo kości złożyć. Jak muszą być. I wyzdrowiejesz. Żebyś palcami nie mógł ruszać, to przepadło, a tak można.
Wasil wpatrywał się weń zdumiony.
— A ty, Antoni, skąd wiesz?
— Skąd?... — Antoni zawahał się. — Nie wiem skąd. Ale to nic trudnego. O, zobacz. Tu tobie zrosło się krzywo i tu, a na tej nodze jeszcze gorzej. Tu pęknięcie aż do kolana pewno jest.
Nacisnął i zapytał:
— Boli?