Do potomnego

Jestem jak ty zapewne: nisko,

a jeszcze niżej źdźbło i kret.

Niebo różową idzie kreską

i na papierze zgina brew;

krzesło pode mną, dachu jęzor

spływa ceglasty, dłonie czyni

podobne nocy. Są godziny,

że martwe palce cicho leżą

jak gdyby śpiąc, uwierzyć trzeba,