przecieka poprzez palce; twarz się

odsuwa bliska w cienie gęste

i tak odsuwa się nam młodość

i radość prosta, że jesteśmy.

A wtedy tęsknić nam wypadnie

i patrzeć w czas jak w księżyc wsteczny,

gdzie płomień huczał, broni granie

głuszyło szmer i brzóz i leszczyn,

a wtedy chmur ponury krąg

będzie nam dziwny, bo nieznany,