Kolęda

Ogień nieziemski pod łukiem bramy

wspiętej wysoko jak dzwon lub ołtarz,

łuna ofiarna jak gałąź złota

spływa na głowę chłodną w konaniu —

zaśpiewajmy mu, zagrajmy,

czekaj martwy na ulicznym posłaniu.

Krętych chmur stoi wieniec bogaty,

liczne dymy z miast ojczystych wołają,

a twe okno jak gwiazda maleńkie