i żałosny lament wśród miast.

Wrzask obłoków krążył nad głową,

falowało powietrze, kamień,

bursztyn w rzęsach sosen pionowo

spadał, hucząc i trawy łamał.

Więc zatrzymał struny i przez

wybrzeże szedł o wyspach śniąc foczych;

tylko wiatr grał na smyczy, gdy pies

jak ster prowadził mu oczy.

Przypisy: