Miłość bez jutra

Mój sen śmiertelny ciałem spełniasz

i słowem płochym w śnie poczętym;

puszysta włosów twoich perła

jak promień krągły w pościel spływa,

gdzie dłoń pierzasta jak z igliwia

rozdziela cienie ciał od lęku.

Mówimy szeptem krwi łagodnej

słuchając w sobie: niech w nas płynie,

niech niesie — światło jak w roślinie