zabarwi sen wśród ptasich gitar

stwardnieje kora pod dotknięciem

czerwonych palców. Lekka kość

jak dziewann2 żółtych wonny włos

uśmiechem pozna mnie męczeńskim.

I szepnie — śpiewaj, szepnie — idź.

Nie tobie lekkim słowem kochać

lecz stać nad czasem tym jak krzyż

i znaku czekać znów w obłokach.

Bo jestem tutaj płodnym pyłem