i szepnie — śpiewaj, szepnie — wróć.

Niech głos wysmukły drży jak łódź,

bo to odmienne jest kochanie.

Już jutro może kwiaty grube

pochłoną cię i czas zapomni,

gdy nad twą wiosną tęczy supeł

nad spiż wspanialszy i nad pomnik.

I w dłoni ciepłej twarz ukryta

zacięży1 nagle, kropla ust

jakbym na wardze łunę niósł