I kiedy będę musiał dotknąć

miłosną ręką drzew tych samych,

położę na nich gniewną pięść.

A kiedy nad mą samotnością

przyjdzie mi słowa jak kolana

radośnie zginać, sercu ufać

i słuchać echa, w którym głos

jak broń oddzwania albo kość

warga otworzy się jak lufa.

Jak jabłoń obłok w oknie stanie