i opada na me ręce omszałe jak grzyby.

II

Nie powiedziane dziś wszystko, co było albo co będzie.

Papier zostanie czysty i ćmę samotną i cichą

zapomnę, pewnie zapomnę — drzewa zaświecą jak z miedzi,

chmury polecą splątane, deszcze otworzą muzykę,

niżej — konie na grzbietach mokrych pyski położą drżące

i wóz przetoczy się mały, horyzont mając po osie;

biały się księżyc rozwinie i będzie cisza spełniona.

Już nigdy kwiat ani owoc tych nut nie zdoła wywołać