Ukochanej

Gdzie zgięty domem grajek smyczkiem

spod palców wartkich toczy ziemię

i niebo wielkie, nas malutkich,

uliczne drzewo szumi zwięźle.

Jesteśmy tutaj wychyleni

za każde słowo. Dłoń się zdarła

już od głaskania szorstkich trumien

i w oczach krzyż pozostał niemy.

I tak prowadzi nas już do snu