nam już tylko milcząco rosnąć

i pod iskrą śmiertelną stać,

gdy zawodzi, gdy tuli nas do snu

niebem grzmiącym i ziemią gorzką

wychylony w przerażeniu świat.

Tą uliczką przywaloną głosem

smutnych skrzypiec i tramwaju dzwonkiem

nie powróci do nas prężna wiosna,

a z nią uśmiech i słowo miłosne.

Stać będziemy pod ulicznym drzewem,