Wczorajszemu

Ufałeś: niebo jak na strunę miękko złożysz dłoń,

muzykę podasz ustom, utoczysz dotknięciem,

łukiem wiersza wysokie księżycowe tło

wprowadzisz w bezmiar dolin —

Modlitwę nocnych cieni rozwiesisz jak więcierz1

na słodkich oczach dziewann2 i szumach topolich.

Ufałeś: trzepot ptaków rozsiejesz ziarnisty,

rozległą piersią ujmiesz horyzonty, w których świat

pływa mały jak z dzieciństwa okręcik.