Klechda z omszałych lat

— świty w klechdzie powiewały krwawe —

do snu kołysała dzieci.

Taką klechdą przełamał się dzień

walczącej

Warszawy.

Wtedy —

rozwiodły się nad miastem ornamenty łun

na złotych kolcach wieżyc i bełkocie Wisły,

muzyka — lecz nie nieba — krążyła jak sen