Gdzie płaski wypasał krajobraz

stulone uśmiechy wiosek

i kwitły długo przy ustach łąki łagodne jak flety —

schodzą do jezior z siarki

i węgla lasy brzozowe.

Stanęły w martwym powietrzu głosy psalmistów letnich,

kiedy czerwony tulipan ze strzechy wyrósł drzemiącej

i ronił płatki gorące.

Miasta pogięte jak muszle na czarnoziemnych wybrzeżach,

w których się echo strzępiaste wylewa pod strumień wiatru —