nad żywym i nieżywym.

Deszcz wywodzi roślinne kształty

z szeptu ziaren i owadów chrzęstu

i na wietrze faluje las.

Z wody ścieka znużony statek,

jest jak ręka pełna szelestu

położona ślepo na czas.

Idą dymy z kominów. W nich

drży nieśmiałe powietrze niebieskie:

grom zaszczekał wysoko nad rzeką,