ślizga się most, toczy się szept i zmęczone pracują tłoki

po lesie, po wodzie, po łanie —

Nachyl twarzą się ku ziemi,

tam usłyszysz, tam odnajdziesz.

Ślepną źrenice ludzi pod cięciem puchowej lotki,

nie gałązka oliwna z nieba ściętego mrozem,

lecz podłużny opada jak

kropla spod paznokcia szatana — nietoperz.

Skłębiona puchnie darń,

więc się módlmy o słoneczny promyk,