pali im włosy w nieładzie,
bo powietrze gorące od przeczuć
tuli się małe do pięt.
Rwie się niebieski bulgot,
a przecież w wirze karuzel
szatan już ogień dojrzał, łzy mu z policzków pociekły —
a to są farby żałobne, rozłożone w skrzydłach motyli
w czarnych skrzydłach albo niebieskich.
Pada śmiertelny deszcz z gromnic wysokich,
idzie ciemną niziną śpiewanie,