Przymknięte są oczy pożarów,

lasy są drżące jak rzęsy,

krew już straszy na drogach, żadne stopy jej śladów nie otrą —

kwiaty zwęglone — i kości zwierząt łąkowych i leśnych,

więc się módlmy: od lęku nadmiaru

i szatana czułego nas ochroń.

A domy łamią się lekko

i znaki ciągną po niebie;

wciąż na wieżach ludzie w wieczór

żałosnymi językami czytają gwiazdy, a gniew