grom pogodny opada jak kwiat

i nad słowem mierzonym męsko,

w którym dym szeleszczący ostygł

— tak być musi — oznajmia — do kresu

twego żalu i śmiesznej miłości.

Nigdy dalej niż jawa i sen.

Nigdy więcej. Nad kwiatów orszakiem

rozchylonych płomieniem trojakim

stoję czujny. Ptaka płynny cień

wprost weselny — wita słowo pierwsze,