Anamnezis

Kwiaty pną się tęczowe wśród kościołów milczących —

rosa w czarach się zbiera — kryształowych i lśniących.

Na szafirów ocean księżyc złoty wypłynął,

jęk się ozwał derkacza i za lasem gdzieś ginął.

Grają chóry aniołów — nie, to w sennych szuwarach —

korowody mar płyną — niosą ciało na marach.

I wstecz za się spojrzałem — na czarne kurhany,

lico widzę przecudne Pani mi nieznanéj.

«Czy pamiętasz? jak przy kolumnie Memnona