— I łódź moja płynęła w te zamarzłe morza —

dziś dbam więcej o rosę karmicielkę zboża,

niźli sny szczęścia. — — — — — — — —

— — — — — W chmurach żarzą się łyśnice,

jak pożar spalający wysp mych czarownicę.

— Przebacz! szepce mi jabłoń kwietna przetowłosa —

— przebacz nam! szepcą niwy, gwiazdy i niebiosa.

Karolowi Drac — Καλῷ Κἀγαϑῷ.