Droga Mleczna

Idę wśród gwiazd — i snów mych trybularzem

zimne stęgłe płanety rozżarzam w ognia kościoły.

Słowiki nucą radośnie,

by umrzeć w marzeń wiośnie —

ze swą kochanką wśród kwiatów

błądzić na przełęczy światów.

Płomień wybucha, szaleje — nad uczuć krwawym ołtarzem,

w tryumfującej pieśni konają z harfą anioły.

Ja Cię powiodę, mój młody