Izis

Purpurowe ciepłe słońce

zapadało w morza toń,

śląc w bezmiary złote gońce,

co pieściły moją skroń;

a ja leżę rozmarzona,

zasłuchana w szmery fal —

w głębiach płacze, w głębiach kona

miłość moja, duma, żal.

Oh, te czarne skał dyamenty