poszarpały stopy me —

płyną dni me, jak okręty,

w coraz gęstszą zimną mgłę.

Wtem zadrżałam: w boskiej krasie

stał przedemną bóg —

tęcza była mu przy pasie,

księżyc obok nóg.

Jego oczy dwa szafiry

w ciemni moich grot —

szał mistyczny płynął z liry —