Czy wiesz? gdy drżący wicher w szyby pluszcze

mam dziwną pewność i dziwną obawę,

że tak sam jeden będę w dni szarawe

umierał... Nie myśl, że straszyć chcę zgonem —

poję się życiem, jak faun winogronem.

Otóż i dom Twój. Deszcz okrutny siecze.

Wszelka tragedya swą banalność wlecze.

Milczysz? wciąż milczysz... i oczy masz wbite

w szorstkie, zdeptane, brukowe kamienie —

ja wiem — tam czytasz napisy wyryte —