Błękitnym echem letniej żarzy,
szumem kwiecistych traw —
głęboko na dnie lśni i marzy
w czarze krateru staw.
Podziemnych duchów serce szklane
gra Bogu dziwną pieśń —
jak Anioł dumne, nieskalane
przez łzy, ni pleśń.
Tu chciałbym marzyć w noc gwiaździstą
na czole mieć Twą dłoń —