ze strzaskaną harfą snów

płynę — szukam jej —

nie odnajdę już.

Inferno

Wichry i dżdże — niebo od gromów rozdarte,

węże błyskawic i wycie szatanów —

duch mój zgnieciony głębią Oceanów

szyderstwem kłuje swą zastygłą wartę.

— Ha, Belfegorze! doli twej zazdroszczę,

bo ogień chłonąc, jak ptak nieśmiertelny —