rzucam je w strumień łez moich wezbrany —
niechaj w anielskie odpłyną zacisze — —
Ale mi włócznią swą miedzianą
potrząsasz — i groźna jak mrok —
roździerasz serce moje —
czarną pianą
dysze mi toń — ja pieczar tych smok —
weź moje skarby i Twe zimne serce —
opasz — niech błyszczy!
Szmaragd Ci wspomni te zielone łąki,