Nademną leci w szafir morza

obłok, pojony mlekiem gór —

nademną śpiewa ptaków chór —

motyl, kochanek lilij łoża...

A ja pod mrokiem łzy-kamienia

sączę swój ciemny jad, —

lecz śmiać się będę z przerażenia

tego, kto zerwie kwiat.

*

Rycz burzo! wichrze, potargaj te sznury,