co szarpią mnie.

Ty żyjesz w raju, ja mrę na Golgocie —

na kresach duszy, gdzie Magog i Gog —

grudę Twej ziemi rozbijam w tęsknocie,

by Twoich świątyń iskrzyły się krocie —

i pełznę w mrok.

Ja matka bogów — niosę Ciebie w łonie —

choć nad mą głową syczy wężów gniew

i patrzę w zimne ołowiane tonie,

serce mgłą krwawą jeszcze Ci wyzionie