Jakiż Szopen i Wagner mógłby oddać to bolesne wezbranie wód u stóp skał Tatrzańskich, które łączą Polskę i Sybir, kędy mrocznieją widma idące w lody północne sybirskiej katorgi —!
Łódź płynie mimo skał Ornaku297, o których wie Ariaman, iż tam jest wejście do polskiego Inferna.
Któż jemu nada wyraz?
Gdyby piekło mogło się wysłowić, byłoby już zbawione.
Ariaman spoglądał przez otwór jaskini w miriady zrębów zagwiezdnej męczarni —
i zawstydził się, iż jeden cierń wbity w jego czoło, tak mu już starczy za koronę!
Tam iść —
tam, aż do głębin źródlanych ducha polskiego!
a jeśli się znajdzie tylko nicość i rozpacz, to nią roztrzaskać wszystkie Chrystusowe nieba! — — —
Tak mijały godziny nocy lub może — lata? — — —