cudowne łono dziewicze wystąpiło naprzód, zapłodnione przez Mrok —

mknie ku najgłębszej dali ruchem nóg gwałtownym, złowieszczym, nieprzepartym, jak Furia, idąca do szturmu. Wlecze — wlec musi u nóg swych nieforemne, rozsypane trumny.

Tak idzie — ku niezmiernej, rzuconej poza wszelkie horyzonty, płomieniącej na siedmiu wulkanach, Jutrzni! — — —

Szumią bory złowrogą, nieprzejednaną, z mrocznych głębin ziemi wypływającą nienawiścią — protestem głuchym Życia przeciw miażdżącemu gwiazdy:

Niewiadomemu!

Droga do Kezmarku

Nieskończoność we mnie trwa —

lśnią szmaragdy czarnych borów —

lśnią szmaragdy czarnych borów.

Na kaskadzie nimfa łka