Ale oto stała się przemiana pod wpływem jednej z żon;

nie tylko stał się znowu Huraganowiczem, a synom przywrócił miana według kalendarza, a nie Czetij, Minej, ale co gorsza, zajrzał, co się też dzieje z teatrem i historykami.

Ale to już było niecofnione415.

W teatrach rizali416 panów, a historycy pisali tylko o hajdamakach417, wielbili Żeleźniaka418, Najdę i Żółte Wody419, batkę420 Chmielnickaho421 i Zołtareńkę422.

Hrabia Ostafiej, czyli Euzebiusz, stał się odtąd nadzwyczaj uważnym na wymogi honoru narodowego.

Drugim, niepokaźnym a strasznym, bo wiecznie zadąsanym, zrzędzącym, któremu wciąż wątroba puchła na grubość ręki lub i więcej — był pan Zimorodek omentra423 vel skoczybruzda, jak go zbyt familiarnie i za węgłem domu nazywali chłopi.

W Turowym Rogu wieścił on zawsze zimę i zamrażał wszystkie objawy zapału, będąc zresztą człowiekiem nieposzlakowanej zacności i miłującym mędrca Zmierzchoświta, lecz barbarzyńsko terającym Wieszczkę Marę wraz z jej ideami Ornakowymi.

Trzecim był nikt inny, jak milioner i genialny inżynier, pan Muzaferid — o ponurej twarzy i skośnym spojrzeniu, niemówiący nigdy nic, lecz za to gdy znalazł się sam nad morzem Pratatr we fiordzie Kościeliskim, gdzie potonęły dżunki tatarów — osobliwie kiedy była noc, a księżyc — pan Muzaferid wydawał dzikie, iście nogajskie okrzyki.

Teraz też milczał, przeszywając natomiast strasznym wzrokiem dzięcioła, który wykuwał pracowicie swój powszedni chleb w postaci białych, tłustych robaków, gnieżdżących się pod zestarzałą korą.

Na koniec ostatnim był senator, pan Mogilnicki, o którym nic więcej powiedzieć nie trza424, jeno425 że był stryjem księdza Bazylianina i zakładał, to zrzucał niecierpliwie swoje pince-nez426.