i jeszcze przychodziła do władz, ujmując się za więźniami, grożąc sądem za bicie i wyrzucanie za drzwi kobiet z prośbami.
Jej brat jest na Sybirze! Raz już uciekł i schronił się za granicę, lecz wrócił, wiedząc, iż go szukają, bo musiał i chciał należeć do Rewolucji.
W dzień przyjazdu aresztował go ajent ochrany — przesiedział rok w więzieniu — i chorego z nadpękniętymi do szaleństwa nerwami wysłano na osiem lat katorgi.
— Więc tak po prostu, pytając Drogą Panią i nie męcząc już naszymi opowieściami, czy jest Bóg? —
Poszła na spowiedź do księdza:
potępił rewolucję, potępił też wywoływanie duchów, ale kiedy zaczął mówić o Bogu —
to mówił tylko o którymś paragrafie katolickiego Swoda zakonow. —
Późno w noc przeciągały się rozmowy tych trzech wdów ze sobą.
Wieszczka Mara.