Zawarczał bęben na kaźń:
z mrocznych sal wyciągają bladych jak fosforescencje robotników — —
bój szponów przeciwko bagnetom. W złowrogi Dom Wariatów
zmienia się więzienie — mózg szarpie strach! jęk za życiem,
klątwy — łamanie kości kolbami!
———————–
Zamilkły mury warszawskiego Kolizeum515!
———————–
W workach niosą ciała złodziei i Promethidionów516.
Nikt nie chce się modlić.