Tu Bestużewy539, tu Kiprskij, tu starszy i młodszy bracia Rajewscy —

z nich jeden w obłędzie oddany pod dozór krewnych.

Tu spełniano wyroki śmierci.

Kiedy nie był wykonywany akt szubienicy, czytano skazańcowi wyrok śmierci, nakrywali go prześcieradłem, na oczy spuszczali biały kołpak — —

Lecz w tejże chwili, gdy kat miał zaciągnąć pętlicę, nagle zjawiał się feldjeger, który objawiał ułaskawienie: zamiast śmierci, wieczną katorgę —

Iszutin540 odszedł spod szubienicy obłąkany — i obłąkany żył już w mogile więziennej.

Towarzyszom, pytającym go przed śmiercią, tak mówił syczącym głosem, dziko oglądając się, odmachując od tajemniczych widzeń rękoma:

„Tam straszno — ale nie można mówić — tam żmije okręcają się dokoła mego ciała — wpijały się w nogi, ściskały mi ręce... tam wszystkie strachy... Ale nie wolno mówić o tym: oni słuchają”...

I zaiste:

w każdej celi było maleńkie okienko w drzwiach, przez które zaglądało oko żandarma — nieruchome oświetlone elektrycznością. W nocy krzyk obłąkanego towarzysza.